AZS Opole | Wróblosfera
7
archive,category,category-wroblosfera,category-7,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-11.2,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.2.1,vc_responsive

Muszę się przyznać, że już dawno się zakochałem. To było jakieś 22 lata temu i miało miejsce u mnie w domu. W 1992 roku po raz pierwszy miałem przyjemność oglądania Igrzysk Olimpijskich. Była to Barcelona, a telewizor, który skupiał życie w domu, w tym czasie był bardzo oblegany. Stwierdzenie, że wydarzenie to podobało mi się jest chyba zbyt lakoniczne, aby wyrazić mój zachwyt tym wszystkim, co widziałem i co ukierunkowało mnie na kolejne lata. Odkąd pamiętam wiedziałem, że chcę być „człowiekiem sportu”. Kiedyś moje marzenia miały postać piłkarza. Tu jednak dość szybko sobie uświadomiłem, że gwiazdą mogę być dalej tylko w swoich marzeniach. Dość wcześnie więc postanowiłem, że będę trenerem i kiedy moi rówieśnicy zaczynali swoje przygody piłkarskie, ja chciałem zostać najlepszym trenerem na świecie. Tutaj jeszcze nie wszystko stracone, ale nie da się ukryć, że z racji rozległych zainteresowań teraz to ja musiałbym nadrabiać dystans do tych samych kolegów, którzy już przygody piłkarskie zdążyli zakończyć. Zawsze to było coś więcej niż sport. Mimo, iż wyrosłem z piłki nożnej nie można powiedzieć, że jestem jej ślepym wyznawcą. Kocham rywalizację na każdym szczeblu i do dziś koledzy wypominają mi te chwile, gdy na przejściu dla pieszych starałem się być zawsze najszybszy. Są dla mnie sporty bardziej i mniej przystępne do oglądania i uprawiania, ale wszystkie darzę wielkim szacunkiem. Nie lubię się ograniczać i tak też będzie na tym blogu.