AZS Opole | Wędrówka, góry, pejzaże i te sprawy…
589
post-template-default,single,single-post,postid-589,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-11.2,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.2.1,vc_responsive

Wędrówka, góry, pejzaże i te sprawy…

Wędrówka, góry, pejzaże i te sprawy…

Turystyka piesza. Kto z nas nie lubi czasami oderwać się od całego świata, od zła, syfu, bólu, cierpień i zabiegania? Wędrowanie to jedno z piękniejszych hobby świata. Bo pięknie jest przemierzać kolejne kilometry wśród wykwintnie malowanych pędzlem natury obrazów górskich potoków, przełęczy i szczytów. Odrywając się ciałem i myślami od zgiełku wielkomiejskich blokowisk ładujemy akumulatory zasilające nasze umysły naturalną energią. Świeże powietrze, widoki pobudzające nasze powierzchnie receptywne i wspaniały cel wędrówki dają radość z wędrowania bez względu na to jak długa i ciężka przed nami droga. Dodatkowo drogowskazy kierujące nas w dobrą stronę, szlaki wyznaczające trasę oraz dobre obuwie odpowiednie do nawierzchni ścieżek dają nam poczucie bezpieczeństwa i pewności.

Życie. Krótkie słowo mające wielkie znaczenie. Wiesz? Dla mnie najlepszym porównaniem życia człowieka jest przyrównanie go do górskiej wędrówki.

Tak, życie to wędrówka. I to nie taka szlakiem zielonym po prawie płaskim terenie przez 5 kilometrów. Życie to ciężka, długa wyprawa czarnym szlakiem po stromych zboczach górskich szczytów.

Niezależnie od tego jak trudna droga przed wędrującym, cel wyprawy motywuje wszystkie zakamarki umysłu turysty do tego, by pewnym krokiem iść naprzód, po to by u kresu wycieczki poczuć wielką radość. Namęczyć się by móc odetchnąć, odpocząć wśród cudownych widoków, przepięknych krajobrazów rozpościerających się po roztoczach horyzontu.

Człowiek wędrujący po ścieżkach życia nie znając jego prawdziwego celu nie może iść każdego dnia czując pewność, bezpieczeństwo i radość. Idąc szlakiem górskim po to by na końcu zobaczyć jakiś syf lub wielkie wysypisko śmieci. Motywuje? Raczej nie bardzo.

Nie wiedząc po co żyjesz czujesz przytłoczenie, nienawiść i bezsens. Bo bezsensem jest znosić tyle trudności życiowych po to, by u jego kresu umrzeć i być zakopanym pod ziemią. Totalny bezsens.

Nie ma szans odnaleźć siebie samego bez poznania celu życia. Bo celem życia nie jest trumna i płaszczyzna trzy metry pod ziemią. Celem życia nie jest śmierć i zakończenie twojego istnienia.

Cel życia to życie. Paradoks? Paranoja? Żart?

Celem twojego życia jest przejście z życia cielesnego, tego tu na Ziemi, do życia pozbawionego ucisku cierpień, bólu cielesności, a więc do życia duchowego, życia w obecności Boga. Choć nie mamy szans pojąć teraz jak to przebiega, nie możemy poznać tej tajemnicy do końca, możemy mieć pewność. Pewność daną nam przez samego Boga, który zszedł na ziemię ponad 2 tyś lat temu, żeby Cię uratować i dać Ci żyć wiecznie.

Umierając, umiera Twoje ciało, ale żyje Duch. Przejście do Boga jest największą nagrodą za te miliony kilometrów życiowej wędrówki. Wędrówki nie pozbawionej bólu, cierpień i zmagań.

 

“Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” 1 Kor 2, 9.

 

Poznając cel życiowej wędrówki zmienia się wszystko. Nie budzisz się kolejnego dnia z myślą „o nie znów ten kolejny zasrany dzień”, wstajesz z radością że możesz żyć, śmiać się, pomagać innym, i iść pewnie przez życie.

Oprócz celu wędrówki, na ścieżkach naszego życia niezbędne jest uświadomienie sobie tego, że Bóg, stwórca, szaleje za nami z miłości, jest ciągle przy nas i prowadzi nas wyznaczonymi drogami, takimi, a nie innymi, bo jest w tym Jego wielki zamysł. Przeszkody, zawirowania życiowe, trudne momenty w życiu są po to, by nas czegoś nauczyć, uczynić nas lepszymi, choć często tego nie rozumiemy, On wie lepiej co jest dla nas najlepsze. Niezbędne są też tak jak dla turysty: drogowskazy, szlaki i dobre obuwie. Bez nich nie ma szans iść z radością i bezpiecznie. Drogowskazy to modlitwa czyli rozmowa z Bogiem, sakramenty, Pismo Święte. Szlakiem jest zaufanie opatrzności, a więc temu, co Bóg przygotował właśnie dla mnie. Obuwie to stałe poprawianie swojego życia tak by szło się wygodniej. Pozbywanie się zła, niedoskonałości, czyli najzwyczajniej unikanie grzechu… każdego.

Wędrówka przez życie jest trudna. Strasznie.

Ale zawsze gdy wpadasz w dołek, gdy potykasz się z myślami, że to już koniec, przywołaj myślami przed swoje oczy wieść o celu życia. Wieść o wiecznej radości. Więc wstawaj, otrzep się i pewnym krokiem zasuwaj na przód. Warto.

Damian Krawczykowski