AZS Opole | Paweł Babicki, kolejny zimowy olimpijczyk na naszej uczelni?
5699
post-template-default,single,single-post,postid-5699,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode-theme-ver-11.2,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.2.1,vc_responsive

Paweł Babicki, kolejny zimowy olimpijczyk na naszej uczelni?

Paweł Babicki (narciarstwo alpejskie), Polak urodzony w Stanach Zjednoczonych. Media huczały o nim po słynnym zjeździe na jednej narcie podczas Pucharu Świata w Bormio we Włoszech. Teraz kontynuuje karierę i studiuje na Politechnice Opolskiej.

Fot. Paweł Babicki, Facebook.

Wiek: 24

Miejsce urodzenia: USA

(gdy miał 6 lat Jego rodzina i on przeprowadzili się do Polski)

Stan cywilny: kawaler

Studiuje: Wychowanie Fizyczne

Języki: niemiecki, włoski

Aneta Leszczyńska (AL): Narciarstwo alpejskie to Twoja dyscyplina. Dlaczego akurat tak niebezpieczny sport? Czy chodzi o adrenalinę?

Paweł Babicki (PB): Niezupełnie chodzi o adrenalinę i przeżycia z tym związane. Mój ojciec jeździł na nartach, oczywiście i mnie nauczył jeździć. Wychodziło mi to na tyle dobrze, że w wieku 14 lat zadebiutowałem na zawodach. Uczyłem się jeździć we Włoszech, tam są zgoła inne warunki do jazdy niż w Polsce. I zawsze, od młodości te narty ze mną były.

AL: O adrenalinie mówiąc, nie sposób opowiedzieć tutaj o Pucharze Świata we Włoszech, gdzie pokonałeś trasę zjazdu na jednej narcie. Nie byłoby bezpieczniej zejść z trasy?

PB: Trasa w Bormio (Włochy) uchodzi za jedną z pięciu najtrudniejszych w pucharze świata. Bardzo stroma i praktycznie bez odpoczynku. Gdy oglądałem w telewizji lub na zawodach czy treningach narciarzy, którym wypinała się narta, nie mogłem zrozumieć dlaczego nie walczą do końca. Na jednej narcie też da się jeździć, więc w mojej głowie zawsze rozbrzmiewała myśl – „trzeba dojechać do mety i nie upadać!”, też tak zrobiłem. Pewnie bezpieczniej byłoby zejść z trasy, ale na szczęście udało mi się pokonać tę trasę do końca – i nie upaść 😉

AL: W zeszłym roku zaangażowałeś się w akcję charytatywną WOŚP, czy w 2018/2019 roku też masz jakiś cel?

PB: Tak, za narty udało się wylicytować 12 tyś złotych. W tym roku też na pewno się zaangażuję w akcję, nie wiem jeszcze jaką – być może znów WOŚP. Licytacji będzie poddany jakiś gadżet z Pucharu Świata. Niedługo wybiorę jakiś i dam Ci znać *śmiech*.

AL: Osiągnięcie z którego jesteś najbardziej dumny?

PB: Jakieś dwa, może trzy lata temu miałem kończyć karierę. Pod koniec sezonu na treningach we Włoszech dostałem jednak ogromną dawkę motywacji do dalszej pracy. Podczas jednego ze zjazdów treningowych byłem pierwszy. Miałem na mecie najlepszy czas, mimo, iż ścigałem się z Austriakami i Włochami. Wielka radość i wielka motywacja – trzyma mnie do dziś.

AL: Sezon narciarski już z pewnością się rozpoczął, jakie plany na najbliższe starty?

PB: 29 grudnia odbędzie się Puchar Świata w Bormio we Włoszech. Chcę znów wystartować w supergigancie i tym razem dokończyć zjazd z obiema nartami na nogach. Jestem bardzo pozytywnie nastawiony na ten sezon. Po nowym roku na pewno będę miał więcej ciekawych rzeczy do opowiadania.

AL: Oby tak było, będziemy mocno trzymać kciuki. Jak spędzisz Święta Bożego Narodzenia? Z rodziną w domu, czy może na jakichś zawodach?

PB: Prawdopodobnie we Włoszech. Już 24 grudnia wylatujemy na Puchar Świata, na szczęście wszyscy razem. Rodzina mocno mnie wspiera. Myślę, że uda nam się wspólnie jakoś skromnie poświętować Boże Narodzenie, choć czasu na to będzie bardzo mało.

AL: Ostatnie wpisy na Twoim fp są ze stycznia 2018, czy twoi fani mogą liczyć na uaktualnienie wiadomości o sportowych poczynaniach?

PB: Taak, to ja jestem odpowiedzialny za tą „social-tragedię” *śmiech*. Mocno przygotowywałem się do sezonu. To obejmuje nie tylko treningi, ale także dbanie o całe zaplecze sprzętowe – narty, buty, kask, strój wymagają odpowiedniej konserwacji, która niestety – pochłania dużo czasu, zwłaszcza jeśli robi się to samemu. Obiecuję poprawę i proszę o śledzenie.

AL: Z pewnością będziemy śledzić. Dziękuję za rozmowę.

PB: Dziękuję bardzo i wesołych Świąt.